środa, 28 sierpnia 2019

Światełko niesione do tunelu.

WYROSŁAM Z WIELU RZECZY

Wyrosłam z krewnych, którzy często krytykują, lecz nie zaproponują żadnej pomocy.
Wyrosłam z myślenia, że muszę spełniać nierealistyczne życzenia mojej rodziny.
Wyrosłam ze wszystkich dziewczyn, które noszą maski i cieszą się potajemnie z moich porażek.
Wyrosłam z zaniżania mojego poziomu dla facetów, których moja inteligencja i bezpośredniość zawstydza.
Wyrosłam ze wszystkich przyjaciół , którzy nie potrafią świętować moich sukcesów. I tych, którzy nie umieją przeciwstawić się niesprawiedliwości.
Wyrosłam z ludzi, którzy nagle znikają, gdy w życiu pojawiają się problemy.
Wyrosłam z rozsiewania negatywności.
Wyrosłam z prób stałego dogadzania innym. I z tego, że wszyscy dookoła starają się mi wmówić, ze nie jestem wystarczająco ładna, sprytna i dobra.
Wyrosłam ze swojej skłonności do obaw i braku poczucia bezpieczeństwa.
Wyrosłam ze stałego szukania powodów do niekochania samej siebie.
Wyrosłam ze wszystkiego, co nie karmi esencji mojej duszy.
Z tylu rzeczy wyrosłam . I nigdy do tej pory nie czułam się tak wolna.

Tekst: Chanda Kaushik

Znalezione przed chwilą w internetach.
I tak to sobie ku pamięci wkleję.
Pasuje jak ulał do wpisów domorosłego, domowego, psychologa, osobistego kołcza;-)))
A z drugiej strony, to ja już to mam rzeczywiście za sobą, bo wyrosłam, dorosłam, przerosłam pewne sprawy za pomocą mocno dojrzałego pesela.
A jak mówi klasyk-lepiej pózno niż wcale!
Zbieram sobie jednak, ku pamięci takie zwerbalizowane perełki, żeby mieć czarne na białym, żeby się pózniej nie wyprzeć sama przed sobą, jak najdzie człowieka chwila słabości i pomyśli, że może nie ma racji, że coś tam, coś tam to jednak jego wina...
Jak mu się na chwilę cofnie myślenie do epoki minionej.
Słowo wina wykreślam ze swojego słownika, zamieniając na lekcja.
Wina używamy tylko jako liczba mnoga od wino, brzmi lepiej wina, te wina, dużo win, niż jedno wino;-)))
Wino można wypić za to, że wyrosłam:
Ze swojej sukni ślubnej.
Moje poczucie bycia potrzebną na rzecz rodziny stało się za ciasne.
Za mała się zrobiła chęć przynależenia za wszelką ceną do klubu pań perfekcyjnych.
Za to gospodyni domowa się rozrosła i pękła w szwach, co poskutkowało tym samym, odrzuceniem słowa "jesteśmy głodni, coś by się zjadło"
Lodówka nie jest zamykana na kłódkę.
A obsługa pralki leży na półce nad nią.

Bo życie to, miłość, przyjazń to wolność, radość...
Pojawia się za to w nim rozrośnięte, wyrośnięte, dojrzałe, piękne w swej obfitości hasło"kocham siebie"
"dbam o siebie"
"zależy mi na sobie"
"daję sobie"
"pozwalam sobie"
Już nie ma miejsca na słowo muszę, powinnam, należy, potrzeba.
I świat jak nie chce się zawalić tak nie chce!
Stoi!
Po co więc przekombinowywać swoje życie?
Prostota, spokój i nacisk położony na siebie jest  najlepszym wyborem!
Tylko do tego trzeba dorosnąć...
Trzeba zobaczyć to światełko w tunelu i do niego dotrzeć.
A jak się ktoś nie zgadza tym punktem siedzenia, to jego problem, ma prawo.
Poczekamy może i on dorośnie;-)))
Idę sobie zrobić kawę!
Ale przed kawką wkleję swoja najnowszą pracę.
Blejtram 100cm na 80cm,
akryle,
szlagmetal z postarzaczami,
 foremki i stemple IOD,
masa DAS

 






piątek, 9 sierpnia 2019

Summer time, summer tea:-)))

Dzisiaj przed chwilą wpadłam w internetach na cytat:

Williama Hazlitta

"Cóż za fantastyczna myśl przyszła mi do głowy:
aby w ogóle nie zwracać uwagi na czas,
lecz, korzystając z niego, poszukiwać jedynie
uśmiechów losu, a lekceważyć jego przeciwności.
W ten sposób mógłbym poskładać sobie życie
z samych jasnych i dobrych chwil,
zwracając się zawsze ku słonecznej stronie wydarzeń
i pozwalając wszystkim nieprzychylnym sprawom
niepostrzeżenie wymknąć się z wyobraźni, albo odejść w zapomnienie."

OOOOoooo tak właśnie, nie zwracać uwagi na czas!
To jest myśl dla mnie szczególnie na tu i teraz, na dziś...
Zgubiłam ze dwa miesiące.
Nie wiem co się stało z czerwcem, lipcem, a teraz zaraz połowa sierpnia!
Mgłą zapomnienia, zagubienia, niepamięci zasnuł się czas.
Podobno szczęśliwi czasu nie liczą...
Może i ja więc szczęśliwy człowiek, muszę się zastanowić.
Cóż mi zostało, w takiej sytuacji?
Szukać uśmiechów losu,
Lekceważyć przeciwności.
Pamiętać tylko dobre, jasne chwile, tak mało a tak dużo i tak lekko.
Po co wkręcać się w nie swoje bajki?
Po co zamartwiać się czyimiś sprawami.
Po co wchodzi z butami w życie innych?
To ich buty ich sprawy...
A ja pobędę jeszcze w swoim bycie-niebycie,
W swojej bajce, w swoim życiu, w swoich laczkach i dresiku,
Z nieuczesanymi myślami.
Ze swoją wyobraznią wypiję herbatkę.
Pogadam ze swoją najlepszą przyjaciółką, która zna mnie najbardziej i jest mi zawsze przyjazna, tylko trzeba ją docenić i usłyszeć... ze sobą;-)))
Ze sobą tą schowaną głęboko.
Na to poszukiwanie zagubionego czasu jest lekarstwo, smaczne lekarstwo.
PO-WOLNOŚĆ! Daj sobie czas, spokojnie pomału idz, idz po swoje, idz PO-WOLNOŚĆ.
Po swoją wolność, od stu tysięcy spraw...
Zapraszam więc na letni czas, na letnią herbatkę, a może z baniaczka nalejemy "soczku"
Filiżanki same podają się do stołu.
Blejtram 100cm na 120cm, stemple, foremki IOD, masa DAS, szlagmetal, akryle, postarzacze.













piątek, 19 lipca 2019

Rycerz

Dzisiaj z serii domowy terapeuta, psycholog amator,
czyli nic dodać nic ująć;-)))
A jak już nic nie da się ani dodać ani ując to możesz SE sama zrobić rycerza!
Dużego 100cm na 70 albo 80 już nie pamiętam.
Najlepszy facet na świecie, nie dość ,że rycerz w pełni tego słowa znaczenia,
to cały twój, nie pyskuje, nie grymasi, zawsze jest, zawsze do usług, grzecznie czeka  na ciebie jak wracasz ciemną nocą, nie pyta, nie zrzędzi, nie marudzi, nie jest roszczeniowy, nie brudzi.
W domu spokój, dobra atmosfera, jak chcesz pogadać to wysłucha, nawet jak rzucisz brzydkimi wyrazami @#$%^&*()_+
I zawsze na swoim miejscu, na ścianie;-)))

 BYWA, ŻE GDY PRZESTAJESZ RATOWAĆ

Bywa, że gdy przestajesz ratować ludzi,
oni tego nie lubią.
Nazywają ciebie złym, niemiłym, tym który opuszcza.
Zamiast spotkania z własnymi uczuciami odrzucenia, próbują wywołać w tobie poczucie winy.
Oskarżają ciebie o ich poczucie nieszczęścia.
Chcą powrotu “starego ciebie”;
chcą swojej fantazji na temat ciebie.
Nie chcą Ciebie,
chcą wyobrażenia.

Najbardziej wyzwalającą lekcją,
której kiedykolwiek się nauczysz jest:
nikt nie może spowodować, że będziesz szczęśliwy.
A ty nie jesteś odpowiedzialny za szczęście kogokolwiek.
Jesteś wolny.
Wolność jest twoją naturą, i zawsze nią była.
Tak więc, tak jak Słońce, zawsze świecisz.
Nie czekasz aż ktoś inny zaświeci,
nie potrzebujesz usprawiedliwienia
po to aby świecić, po prostu świecisz.
Nie czujesz się odpowiedzialny za
wszystkie te słońca, które jeszcze
nie odkryły swojego światła.
Po prostu świecisz.
Uczysz poprzez dawanie świadectwa.
Idziesz odważnie swoją drogą.
A jeśli inni czują się źle z twoim świeceniem,
jeśli cię oceniają, atakują za to, że nie sprawiasz,
że są w centrum twojego zainteresowania,
to jest to w porządku.
To jest ich praca.
To jest ich droga. Życzysz im dobrze.
A kiedy zaprzestajesz prób ratowania innych,
kiedy przestajesz próbować być matką lub ojcem, którego nigdy nie mieli, możesz w końcu, zamiast tego, kochać ich.
Możesz być obecnym, nieporuszonym.
Możesz kochać ich tak bardzo,
że aż pozwolić im odejść.
Bo miłość ma zapach wolności.
Jeff Foster