poniedziałek, 7 listopada 2022
Wielkie powroty.
piątek, 28 października 2022
Zaległości, zaległości, zaległości... i wystawa!
cdnastąpi;-)))
wtorek, 10 maja 2022
Znaj swoją wartość...
No takie jest życie,
a właściwie proza życia,
taki mamy klimat.
Trudno zawalczyć o swoją wartość, docenienie, zauważenie;-)
A dla ściągnięcia uwagi na swoją działalność twórczą wkleję zdjęcia ostatniej pracy. dziewczynka i złota kaczka, kaczka, która mieszkała nie opodal krzaczka. Kaczka, która poszła na spacer z Makową Panienką? 120cm na 40, czyli ostatnio mój ulubiony format! Akryle, glina, trochę stempli. Czyli mixmedia po mojemu;-)
środa, 23 grudnia 2020
...i w tym roku wszyscy wszystkim ślą życzenia;-)
niedziela, 8 listopada 2020
W oparach absurdu... albo gambit królowej;-)))
Przed chwilą znalazłam w necie;-))) Tekst na TEN czas jak znalazł.
Instrukcja jak żyć i nie zwariować.
Wszystko się zmienia,
nic nie jest oczywiste,
nic nie będzie już, jak kiedyś, takie samo.
A my w środku tego zamieszania, starający się znaleźć jakieś swoje, spokojne, bezpieczne miejsce.
Cytuję nieznaną mi babcię Eleny;-)))
„Moja babcia dała mi kiedyś taką wskazówkę -
Gdy czasy są trudne, poruszaj się do przodu małymi krokami.
Rób to, co musisz, ale po trochu.
Nie myśl o przyszłości, ani o tym, co może stać się jutro.
Pozmywaj naczynia.
Zetrzyj kurz.
Napisz list.
Ugotuj zupę.
Widzisz?
Posuwasz się do przodu, krok po kroku.
Zrób jeden krok i zatrzymaj się.
Odpocznij.
Doceń siebie.
Zrób kolejny krok.
Potem kolejny.
Nie zauważysz tego, ale twoje kroki staną się coraz dłuższe.
piątek, 22 maja 2020
W poszukiwaniu straconego czasu...
— Prof. Wiktor Osiatyński
(...) Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność. Ja zapisuje rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę. To bardzo ważne, by siebie samego nie nastawiać na dzień czy na całe życie tak ambitnie, że niepowodzenie będzie nieuniknione. Jeśli człowiek chce za dużo osiągnąć, zaplanować, zrealizować, to jest stale z siebie niezadowolony. A może po to, by być z siebie zadowolonym, wystarczy robić rzeczy, które są potrzebne, godziwe, warte, dobre, bez wymagania od siebie więcej, niż można osiągnąć.
Taaaa, to takie myśli trzeźwiące;-)))
Dobre słowa na czas jaki teraz mamy i na resztę czasu jaki nam został, zresztą też!
Gdzie się spieszysz,
gdzie cię niesie,
gdzie lecisz, gdzie gnasz...
Słowa, które mnie uspokoiły.
Zatrzymały w biegu.
Dały do zrozumienia, że nie tylko ja tak mam!
Nooo nie zapisuję tego co mam zrobić, taka dobra to nie jestem,
ale układam w głowie rzeczy do wykonania.
Potem dzielę na potrzebne i najpotrzebniejsze.
Skupiam się na rzeczach najpotrzebniejszych, reszta zrobi się albo się nie zrobi;-)))
Słowa profesora usprawiedliwiły brak stu tysięcy planów, pomysłów, działania,usprawiedliwiły chęć posiedzenia na tarasie z kawą,
usprawiedliwiły tzw nicnierobienie,
a nie, wykonywanie następnej i następnej pozycji z listy czynności do zrobienia.
Pozwoliły zatrzymać się w biegu po... po co, po czas niewykorzystany, niby zmarnowany,
Po sukces?
jaki sukces?
Po następny ból głowy, że nie zrobione, nie załatwione, nie... coś tam.
Życie samo nas zatrzymało,
ale nie będę wnikać w szczegóły;-(
Za parę dni miałam mieć wystawę!
Szykowałam ją dwa, albo i ponad dwa lata...
Zrobiłam wszystko, prace są, materiały prawie też,
dobrze, że kwarantanna stanęła w poprzek moich planów, przed wydrukowaniem daty na
materiałach,
bo wszystko poszłoby w kubeł, tak jak przysłowiowe karty do głosowania#$%^&*()_+
Miałam więcej szczęścia niż rozumu?
Trudno jest kwarantanna narodowa, galerie nie działają!
Mam więc czas dodany,
taką wartość dodaną.
Prezent czasowy.
Prezent od czasu?
Jestem jak to się kolokwialnie mówi wyrobiona.
Wszystko co powstanie teraz jest już poza planami,
ale może się przydać za... kilka tygodni, miesięcy, albo lat...
Nikt tego nie wie;-(
Zobaczymy, poczekamy, w spokoju, bez nerwów, co ma być to będzie.
Jedno jest pewne coś będzie, coś na co nie mamy wpływu...
Wykorzystując zdobyty czas,
Bez spiny,
poza planami, ale żeby z nudów nie umrzeć, coś tam powstaje na sztaludze;-)))
To "coś" to takie koło życia, poszukiwanie straconego czasu, albo zapytanie Quo vadis świecie...
Duże płótno 120 na 100cm, akryle, glinka, dużo glinki DAS, trochę foremek i stempli IOD.


















































