czwartek, 2 stycznia 2014

...no i przyszedł;-)))

Po prostu przyszedł! I nic nie da się zrobić. Nowy wygryzł Stary... Rok i tyle.
Czyli od kilkunastu godzin mamy 2014. Oby nie był gorszy od Starego to już będzie dobrze.
A ja wieczna optymistka, u której ta przysłowiowa szklanka jest generalnie do połowy pełna, wchodzę w niego jak w masełko z nadzieją, że jeszcze dużo nowego, dobrego, ciekawego w moim życiu się zdarzy:-)
Czego życzę wszystkim, którzy wchodzą tu do mnie, na ten mój kawałek podłogi!
Żeby jednak temu Nowemu Rokowi pomóc w tym wejściu, żeby dobrze go rozpocząć, to postanowiłam zrobić "coś" ciekawego na ten dobry początek...
Nie ukrywam, że takie stare decu, klasyczne, mniej lub bardziej urozmaicone fakturami, reliefami, blaszkami, i takimi różnymi wynalazkami, różnych firm, co by ułatwić i uatrakcyjnić prace trochę mnie nudzi;-( Krążę wokół  decoupage, mixmediów, łączę wszystko ze wszystkim, kombinuję, żeby uatrakcyjnić te moje działania. Taki niespokojny duch we mnie siedzi i nie pozwala usiąść na czterech deculiterach i składać prace z tego co inni, albo z tego co w sklepach  dają...
No to szukam, kombinuje, eksperymentuję co można by jeszcze wymyślić z ogólnie dostępnych środków. Być może zadowoliła by mnie własna fabryka/laboratorium  farb, mediów, środków różnych, albo fajnie byłoby być testerem w takim zakładzie. Sprawdzać co z czym się wiąże, co z czym jakie daje efekty, co by tu jeszcze z czymś połączyć:-))))
Jakby co to polecam się ...
A, że nie mam własnego laboratorium, tylko werandę, własną, to na niej wymyślam rożne decucuda!
Ponieważ złocenia zaczęły mnie nudzić w takiej nawet "ma.ryskowej" formie, to spróbowałam poeksperymentować ze szlagmetalem, na zasadzie: co ja mogę jeszcze z niego "wycisnąć"?
Swoje próby pokazywałam już parę razy. Były to bombki na styropianie, wielka 20cm bomba, a teraz wzięłam na warsztat szkło. Czyli moja kolekcja złotej zastawy rośnie! Cały czas robię to metodą prób i błędów i staram się opracować metodę na tyle, żeby można było ją opisać albo sfotografować. Niestety ostatnio miałam za mało czasu na dokumentację, bo w tzw międzyczasie czyli między położeniem jednego środka a drugiego, robiłam parę innych rzeczy a sprawy chemiczne działy się same, przegapiłam więc moment kiedy należało zareagować i zakończyć eksperyment:-))) Na całe szczęście te mikstury nie wybuchają, więc nawet przeleżałe na kielichu nie zrobiły szkód w domu tylko "zjadły" za dużo szlagmetalu. A może nie?
Dlatego zdążyłam upiec ciacho w kuchni i w między czasie pobawić się na werandzie w domowego chemika. Ciacho się zjadło, a efekt "zjedzonego" szlagmetalu wygląda tak jak pokażę zaraz poniżej...
Ozdobiłam kielich/wazon swoją? metodą postarzania. Znowu ktoś mi na pisze ,że to już było! Pewnie było. Działam tu jednak po swojemu, nie zarejestrowałam póki co, żeby ktoś tak robił więc mam dodatkową zabawę w wynalazcę hehehehe, choć  w naturze tak dzieje się od zawsze tylko proces jest wolniejszy, a ja chciałam już, zaraz, natychmiast! I mam:-)))
Od razu przepraszam ale zdjęć jest sporo, chociażby dlatego, że mi się podoba to coś i nie mogłam się zdecydować, które lepsze! Dodam jeszcze, że jestem wreszcie zadowolona z efektu i moje twórcze ego zostało zaspokojone... na jakiś czas!
A na jak długo? to się okaże!

















26 komentarzy:

  1. Rzeczywiście efekt Twoich eksperymentów jest niezwykle ciekawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. efekt efektem ale sam proces powstawania był ciekawy i trochę śmiedzialo;-)

      Usuń
  2. Wyszły zaskakujące i jakże piękne efekty na tym kielichu. Brawo Mario!
    Teresa M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysz ły, no prawie same wyszły bo ja tylko trochę sterowałam tym wychodzeniem

      Usuń
  3. Bardzo jesteś kreatywna Marysiu i życzę Ci nowych,ciekawych pomysłów w Nowym Roku,żeby wyniki poszukiwań mile Cię zaskakiwały, a "oglądaczy" wprawiały w osłupienie /tak ja mnie/....Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu sama wiesz, że takie wymyslanie daje dużo więcej satysfakcji niż najpiękniejsza praca odtwórcza:-))

      Usuń
  4. Efekt przepiękny. Podziwiam i zazdroszczę werandy, bo ja nie mam takiego "swojego" miejsca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weranda to przydatna rzecz;-) miejsce!
      bo przewiewne i jakby co to można nos wystawić na ogród, tak jak w przypadku tych eksperymentów

      Usuń
  5. wspaniałe efekty tych eksperymentów, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...no już tak mam,że lubię szukać swojej drogi w decu szczególnie:-)

      Usuń
  6. Na moje oko to mikstury wcale za dużo nie zjadły szlagmetalu, ale w sam raz. Efekt przepiękny zarówno na wazonie jak i talerzu.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo dobrego w 2014 roku gosiab44

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... no własnie co dla jednych za dużo to dla drugich w sam raz to zjadanie mogłoby być bardziej kontrolowane ale się zagapiłam może dobrze?

      Usuń
  7. Przyjęłaś ten Nowy Rok godnie i elegancko.
    Jak na razie to on mi nic dobrego ze swej strony nie pokazał, ale dam mu jeszcze szansę. :)
    A kielich/wazon dostojny od otoku po stopę.
    Nie korciło Cię, żeby mu wcisnąć cosik w sensie wzoru?
    Ja bym się nie powstrzymała. :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj w Nowym Roku!
    mój zaczął się spokojnie, bez fajerwerków, ale raczej na plus...
    i tego plusa co by to nie miało znaczyć Ci życzę:-)
    a co do wzorków to nieeee nie korciło, chciałam aby został taki "zżarty' przez rdzę, albo może patynę czasu;-) wzorek sam się sprytnie zrobił, trochę sterowany przeze mnie! jestem zadowolona z efektu.
    Jeżeli będę kombinować z tym śniedzeniem dalej to być może dołoże jakiś element np papierowy, wszystko zależy na czym będę to robić, szkło, drewno?
    Dalej szukam co można "wyciągnąć" z tej zabawy w małego chemika, są co prawda gotowe sole patynujące ale co zabawa po swojemu to zabawa po swojemu;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Pamiętaj chemiku młody, lej zawsze kwas do wody" - tak mnie kiedyś uczyli i takie motto wisiało na ścianie w moim pierwszym laboratorium... ;)

    A mnie ostatnio nosi z amoniakiem, solą, octem i sodą (ha! w połączeniu ze złotkami, miedziami i sreberkami oczywiście :D)- i masz świętą rację - takie eksperymentowanie o niebo całe ciekawsze i radośniejsze jest, niż zrobienie kolejnej mniej lub bardziej, ale jednak "odtwórczej" pracy, nie wiem czy to domena tylko niespokojnych duchów (bo mój niespokojny od zarania mego), czy inni jeszcze tego nie doświadczyli, więc nie wiedzą co tracą?
    Z solami patynującymi zaprzyjaźniona jestem od dawna, ale korciła mnie taka mikstura, którą można by "obłożyć" przedmiot, obły szczególnie, a nie polewać tymi gotowymi i tylko bezradnie patrzeć jak one ściekają jak im się chce, a niekoniecznie jak by mi pasowało....
    no to sobie wykombinowałam i w trakcie eksperymentów jestem :)
    I moje też śmierdzące jest...
    A Twoje - jak zwykle... W nieustającym podziwie mnie trzyma :)
    Owocnego roku Ci życzę i bogatego (choćby w eksperymenty ;) )!

    OdpowiedzUsuń
  10. ...taaaa lej kwas do wody;-) znane, znane! ale to daaaaawne czasy ! zawsze lubiłąm chemię a może bardziej doświadczenia i często "rwałam" się na ochotnika do współpracy z naszym fantastycznym chemikiem prof zwanym Bubkiem, ksywa z powodu wzrostu! zastanawiające dlaczego nie np Wołodyjowski, kochali go wszyscy a na lekcji słychać było jak mucha leci................ był genialnym nauczycielem a przede wszystkim pedagogiem!
    Może stąd mi została miłość do eksperymentów?
    Czasem zastanawiam czy nie lepiej "iśc" na łatwiznę a raczej do decusklepu i zamówić preparat? czy pokombinować samemu, wyciągając wnioski z tego co robi natura tak jak przy śniedzeniu?
    Preparaty firmowe są zdrowsze, na pewno działają ...no prawie na pewno! ładnie pachną np patyna cytrynowo! ale czy ja tak chcę...
    Oczywiście ,że w większośc iużywam gotowych mazideł , bez przesady aż taka wariatka to ja nie jestem, ale czasami coś wpadnie mi do głowy i po prostu muszę spróbować.
    A efektem tych działań jest "coś' czego nie ma nikt ( albo prawie nikt) a dla mnie to sprawa bezcenna!!!
    Nie lubię chodzić po wytyczonych scieżkach, teraz jak zjałam już sporo decu czy mixmediowych rozumów, mogę sopbie pozwolić na pewne swoje kombinacje w ramach ćwiczeń, eksperymentów, z ciekawości, poszukując, albo po prostu chcąc nie iść najprostszą drogą! to mnie kręci:-)
    Nie lubię gotowych przepisów z książek, warsztatów, z for, nie należę do osób , które na coś kogoś od razu pokrzykują " a jak to zrobiłaś, a zaraz podaj jak to zrobiłaś" jeżeli nawet chcę coś nazwijmy to skopiować, albo lepiej zainspirować się to idę do celu własną drogą, sama próbuję, i wtedy wiadomo, ze nawet jak dojdę do tego samego to będzie to inne, takie trochę masło maślane mi wyszło ale coś w tym jest......
    Może właśnie to jest droga do sukcesu, co by pod tym hasłem się kryło!
    Mogę spokojnie powiedzieć to jest moje!
    Bo świat jest mały i złośliwy jak ktoś coś komuś gdzieś:-) świśnie w ten czy inny sposób to się zakręci kółko i prawda i tak wylezie na wierzch!
    Choć np z Viką robimy podobme, jeżeli nie powiedzieć takie same eksperymenty, to każda po swojemu i nawet jak nasze prace mają coś wspólnego to są inne!
    i o to chodzi bo koło zostało wymyślone dawno i nie da się tego powtórzyć ale można je np pomalować po swojemu albo szprychy zrobić pozłocone po maryskowemu;-)
    dlatego zachęcam do myślenia po swojemu, do działania po swojemu, a nie kurczowo trzymania się receptur jakie podają firmy szkoleniowe czy osoby prowadzące warsztaty, sama wiem, ze nakazując robić wszystkim tak samo z tego samego łatwiej się takie warsztaty prowadzi i można 'obskoczyć" większą ilośc osób, a indywidualizując pracę z "uczniem" potrzebaq większego nakładu sił i środków
    pogadałam SE i życze fajnego dnia ...
    mając nadzieję ,że potrzymam Vikę jeszcze jakiś co najmniej czas w nieustającym zachwycie:-)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam i gratuluję wspaniałego efektu!!! Po prostu cudo wyszło!!! Mam pytanie, jak można uzyskać podobny efekt na metalu. Ja próbowałam z patyną i solami, ale wyszło mi znacznie gorzej. A u Pani to doskonale wygląda. Aż brak mi słów. Może znajdzie się jakaś malutka rada dla mnie???

      Usuń
  11. Ciekawy blog będę tutaj zaglądać od czasu do czasu, dodaje do obserwujących.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Потрясающая, красивая, антикварная ваза! Я всегда с восхищением смотрю на результаты Ваших экспериментов! Успехов в Новом году!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Spasiba:-))) wsiego charoszego w nowom godu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Efekt baaardzo ciekawy! Jak na razie to widziałam, że tylko szron potrafi takie rzeczy robić, ale oczywiście nie w tej kolorystyce :)

    OdpowiedzUsuń