sobota, 7 maja 2016

Bukiet w rdzawym wazonie

W zeszłym roku zrecyklingowałam stary, no może nie tyle stary co zużyty, wypalony znicz.
Dostałam go od znajomych z zapytaniem czy takie coś też się da wykorzystać?
Jest naprawdę spory, w niebiesko, granatowym kolorze. Wyrzucić szkoda, użyć...hmmm, taki "goły" cmentarny chyba jednak nie koniecznie:-)
Pomyśleli więc o mnie! Ja wtedy byłam na etapie rdzy. Miałam całe, świeżo zakupione wiaderko rdzy i nie wiele myśląc zamieniłam szklany odpad w naczynie z wykopaliska i to z dawnych, dawnych czasów:-)))
Nacieszyłam się robotą, postawiłam wazon na półce i tak sobie stał i się kurzył.
Do wczoraj, kiedy to wyszłam sobie do mojego ogródka w bardzo angielskim stylu... i spodobałą mi się leszczyna, młody krzak, samosiejka w takim nienormalnym kolorze, taka brązowawa.
A skoro u mnie tych krzaczorów w bród to stwierdziłam zrobimy sobie bukiet.
Do leszczyny dodałam hiacyncików, które jakoś tak się cudem ostały i co roku kwitną jeszcze...
A do całości pordzawiony wazon okazał się jak znalazł:-)
Całość mi się na tyle podobała, że postanowiłam zrobić trochę zdjęć.








 Zdjęcia z wcześniejszej sesjii:-))



5 komentarzy:

  1. Piękny a z opisem jeszcze bardziej zachwyca bo zupełnie nie przypomina typowego jego zastosowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjnie zmieniłaś znicz w wazon! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja w życiu bym nie wiedziała i nie wpadła na pomysł aby rdzę w tylu barwach wyczarować. ehhh co ja tu pisać będę po próżnicy, lepiej pójdę się pogapić jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna metamorfoza znicza! :)

    OdpowiedzUsuń