środa, 15 kwietnia 2015

Szafeczka a może gazetownik?


Dostałam do przerobienia szafeczkę, ja bym ją nazwała gazetownikiem:-)
Czy jest taka nazwa, taki wyraz?
No bo co to za rodzaj mebelka? Niewysokie, nieszerokie, na krzywych nóżkach, a na dodatek w środku ma kilka półeczek... Mebelek miał bardzo zniszczony blacik, bo jego drugą funkcją było robić za kwietniczek:-))) Fornir popękał, cały środek odlazł za jednym moim ruchem szpachelką.
Dlatego zdarłam fornir, wyrównałam i pomiedziowałam w celu zrobienia rdzy...
Z tą rdzą to istny szał ostatnio, rdzewi kto może i co może, a i sposoby są różne, zależy od preparatów i innych możliwości. Ja sobie swój sposób na rdzę czy śniedzenie miedzi wymyśliłam i zrobiłam parę rzeczy w tej nazwijmy to technice. Ale sposobów na rdzę jest więcej. Najłatwiejsze i te co to zawsze wychodzą robi się specjalnymi, gotowymi preparatami, które już pokazują się na naszym rynku. Ja ich jeszcze nie mam:-( Próbuje więc domowymi sposobami, takie efekty osiągnąć, bardziej takie stojące koło rdzy niż prawdziwa rdza.
Przymierzam się do zakupu preparatów co by sobie życie ułatwić. Bo rdzę kocham miłością wielką, nie wiem tylko czy ona też mnie pokocha;-) Zobaczymy, zastanowimy się jeszcze w jakie środki zainwestujemy, czy w sole patynujące czy w efekt rdzy, czy jeszcze inne mikstury, o których ostatnio czytałam. Niestety póki co tylko  teoretycznie wiem jak tą sztuczną rdzę uzyskać.
Kombinuje jednak po swojemu żeby choć trochę zbliżyć się do tych klimatów.
Na blaciku szafeczki próbowałam właśnie takie coś zrobić. mamy tam miedż, płatki szlagmetalu, postarzone, poprzecierane, zazielenione, trochę reliefu i sporo lakieru jachtowego co by przy użytkowaniu jako kwietniczek blacik nie stracił na swojej urodzie.
Boczki są odrobinę pomiedziowane co by nawiązywały do blacika. Reszta pomalowana została farbą kredową i zawoskowana. No i wosk, do którego podchodziłam trochę jak pies do jeża stał się następną wielką moją miłością, cudnie się kładło, pucowało i cudnie się tą powierzchnię dotyka:-)))
A na dodatek paaaachnie!
Niestety z szafeczką będę się musiała rozstać, póki co stoi u mnie i zadaje szyku mojemu korytarzowi.











7 komentarzy:

  1. no i wyszło cudnie oj cudnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo szło:-) ale wyszło, a cudnie to już wartość dodana!

      Usuń
  2. Przydałby mi się taki mebelek na gazety :) Jak zawsze perfekcyjne wykonanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo niestety ale nie on ci mój;-(
      ale jeżeli już bym go miała na stałe to chyba znalazłabym mu inną funkcję...

      Usuń
  3. ja nie wiem co jest - to znowu jakiś rdzawy wirus chyba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu rdza to już dawno u mnie się pleni...
      tak się ze złotem przeplata, choć tegoż sezonu jakoś wyrosła ponad normę,
      Ja sobie tą miedz tak sniedzę juz któryś sezon,
      i nie wiem, który wirus mocniejszy;-( zależy co w trawie piszczy, znaczy popularniejsze w sieci, teraz rdza wylazła na wierzch i trzyma a ja nie lubię cocacoli więc mnie potrzyma;-))) chyba sobie coś zakupię co by łatwiej się ją robiło, bo te domowe sposoby to są nie przewidywalne i czasem mnie to irytuje...

      Usuń
  4. Ale fajny efekt osiągnęłaś! naprawdę mi się podoba, a i sam mebelek uroczy. Pozdrawiam Dora, zapraszam też na chwilkę do siebie :)

    OdpowiedzUsuń