środa, 21 maja 2014

Na słono;-)

Było na cukier, będzie na sól:-)
Jakiś czas temu największą tajemnicą techniczną w decoupage była metoda postarzania na cukier...
Trochę wody upłynęło, dosłownie i w przenośni, i nikt już nie szaleje za tym cukrem, a sposób prosty jak sznurek w kieszeni, trzeba tylko mieć trochę pary w rączkach, bo metoda wymaga na koniec sporego szorowania.
Oczywiście musiałam i ja spróbować tego cudu techniki, zrobiłam tą metodą ze dwie prace, zaliczyłam, sprawdziłam jak to działa i ... poszłam swoją drogą, złotą drogą:-)
A tu link do mojego Cukrowego Anioła :http://decoupage-maryski.blogspot.com/2012/07/cukrowy-anio.html
Te spożywcze metody chodzą za człowiekiem... same. Same się robią, same powstają,  a potem tylko wykorzystać to co  się zrobiło i mamy gotową, nową metodę postarzania, szybciutko opisać, opatentować i posłać w świat jako nowość;-)))
Tylko jaka to nowość? Matka Natura takie rzeczy robi od zawsze, trzeba ją tylko podglądać i tylko wykorzystywać to co powstaje..
Wykorzystać rdzę, śniedzenie miedzi, postarzanie czasem...
Mnie się właśnie takie coś przydarzyło. Rzadko, bo rzadko ale używam do potrzeb domowych przedmioty zakupione do ozdabiania, szczególnie takie kuchenne, dzbanki, talerze, kubki, słoiki a i na przykład tace. Kupione były w większej ilości , okazyjnie, w celach decoupageowych.
Był czas, kiedy robiłam sporo tac różnych, ale mi się znudziło, znalazłam ciekawsze przedmioty.
Trochę ich zostało i jedną użyłam do czegoś tam w kuchni. Nie wiem jak to się stało ale taca nie została umyta, domyta?
W każdym bądż razie po jakimś czasie znalazłam tacę z efektami takiego niedopatrzenia.
Zardzewiała #$%^&*()_+| i co z nią zrobić?
Według mnie mamy dwa wyjścia:
*wyrzucić, bo domyć, usunąć rdzę i potem mieć dalej przedmiot użytkowy w kuchni to się chyba nie da.
* wykorzystać:-) tak wykorzystać to co się stało, no więc ją jeszcze dosoliłam:-) zostawiłam na pastwę czasu, wilgoci i... obserwowałam.
Jak już dobrze zardzewiała to zabrałam się za jej obróbkę. Tło samo się zrobiło, ja tylko dodałam trochę kwiatków, złotka, złotych pyłków, patyny i polakierowałam.
Szkoda, że nie poczekałam na wyprawę do LM po nowy lakier.Ten, który użyłam to już była  końcówka i bardzo sciemniała , przez co praca też zrobiła się bardzo ciemna, trochę szkoda;-(
Ale co tam zawsze można powtórzyć proces solenia !
Mnie najbardziej podobają się plamy rdzy, które wyłażą przez papier... same się zrobiły:-)))
Mamy więc następny przedmiot z serii eksperymenty...













22 komentarze:

  1. I potwierdza się teoria,że najlepiej niczego nie wyrzucać,nie pozbywać się odruchowo i jeszcze mieć oczy dookoła głowy w każdym miejscu :) Taca oczywiście ciekawa i w Twoim stylu.Ja próbowałam metody na cukier przy okazji robienia obrazka(muszę go odszukać),co nie znaczy,że mam teraz w domu jakieś dzieło sztuki:P Próby jednak były:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się chyba ? skąłda, bo nie sprawdziłam, ze ostatnie moje działania to w większości eksperymenty decoupageowo-chemiczne, ciekawa i ciekawska ci ja z natury, zawsze mnie interesowało "a co sie stanie jak" zrobie to czy tamto tak albo inaczej, zawsze nie tak jak kazano, efekty były różne ( o mało nie wysadziłam domu w powietrze, no może prawie, bo zapowiadało się na większe buummm, ale to było w podstawówce a i mama była czujna:-))) więc skończyło się na przetrzepaniu tyłka)
      Wydaje mi się ciekawsze takie podejście do naszego ozdabiania niż tylko piłowanie szkatułek na jarmark, sens, cel, zabawa są właśnie w szukaniu, eksperymentowaniu, a nie korzystaniu z gotowych receptur.
      A co "wyjdzie" z tego to już insza inszość , pewnie co niektórzy stwierdzą ,że szkoda czasu, albo efekt nie współmierny z nakładem środków...

      Usuń
  2. Mówisz "rdza" i jestem kupiona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. noooo rdza! mnie też ta rdza "męczy" więc szukam sposobu jak ją wywołać mniej lub bardziej naturalnie:-) a efekty są jakie sa , lepsze gorsze, ale rdza jest najprawdziwsza hehehehehe
    choć zabiłąś mi ćwieka z tymi odpadającymi łuszczącymi się naturanie farbami!!!
    tylko kolory muszę zmienić bo u mnie biel to tak niekoniecznie;-(
    nie ten zestaw mam w domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałam dwa zdjęcia z dzisiejszego dorobku, normalnie łuski jak ta lala! ;)

      Usuń
    2. A teraz sobie odpocznę... ;)

      Usuń
    3. ...dorobek widziałam:-))) i misie podoba i misie i misie też chciałyby tak;-)
      ale misie nie przepadają za białym, może inaczej tak jak już misie pisały biały jest świetny ale nie u misiów;-)))
      A SE odpoczywaj, tylko czy dasz radę?
      ja sobie dziś zrobiłam dzień murzyna, własnie piję poranna kawę!!!

      Usuń
  4. Matka Natura ma niewiele wspólnego z metodą cukrową.
    Prócz tego, że nam go daruje w trzcinie i innych okopowych.
    I metoda nie wygląda na naturalną, bo nie można jej porównać do żadnych działań, które przyroda robi sama z siebie.
    Naoglądałam się tych cukrowych przedmiotów, że aż mnie od słodyczy mdliło.
    Tak naprawdę dopiero właśnie solidne działanie rączkami daje fajny efekt zdarcia farby.
    Fajny, bo bardziej naturalny niż pojedyncze kropeczki.
    W naturze taki drobny efekt można uzyskać jak się lakier zwarzy, he, he...
    Ale metoda jako coś co daje nową możliwość zdobienia popieram.
    Tyle, że naturalności w tej delikatniejszej wersji to nie ma.
    Przynajmniej ja jej nie widzę.
    Ale solenie to już zuuupełnie inna bajka.
    Sól to przyprawa, która dodaje smaku, a nawet szczypta podbija słodycz.
    Tak więc sól to konkret, a nie jakieś pitu-pitu.
    A ja konkretna jestem, więc solenie podoba mi się w tym wydaniu też. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jakoś mnie nie zemdliło, bo za mało czasu poświęciłam cukrom...
      ale faktycznie fenomen cukru mnie zastanawiał, bo w sumie proste to jak sznurek w kieszeni, ale trzeba użyć domowych sposbów, bo chyba Gabi nie wymyślła preparatu cukrowego, a wiele bab nie sięga po takie proste kuchenne sposoby, żeby nie powiedzieć prostacke, bo one gaszą magie pracy z decu, jak masz cudowny preparat to właśnie jest TO...
      A tu łapy się kleją, trzeć trzeba i klei się jeszcze bardziej potem to już wszystko posłodzone bleeeeee
      z solą to tak jakby czyściej, trochę rączki pieką przy za duzęj iloości ;-)
      mnie ta rdza się potężna zrobiła, ja ją potem próbowałam okiełznąć lakierem to się jeszcze bardziej "wykręcała" bo ja po soli, po wszystkim poszłąm stąd taka faktura.
      A lubię takie historie jak zważony lakier to dopiero może być zabawa z fakturą i efektami hehehehehe
      Ale w tym przypadku trzeba zapomnieć o czystości , białości, równości i tym podobnym, czyli tak jak che aby im wyszło większość robiących decu, ja uważam ,ze nie wiedzą co tracą zdzierając do gołego:-)
      i kocham Panią Naturę, często wystawiam na ogród jakieś elementy typu decha , blach co by sobie dojrzały...

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Alicjo cuda to się same dzieją!!!
      te cuda to tylko właśnie naturalnie mogą się wydarzyć... a to trwa, ja tylko staram się podglądać i spróbowa przyspieszyć co się roznie konczy;-(((
      A tyle jeszcze efektów do zgapienia :-)

      Usuń
  6. To widzę - żyłka do eksperymentów drzemie w Tobie od dawna :-)
    To dobrze, bo dzięki temu możemy cieszyć oczy niebanalnymi przedmiotami. Taca piękna, stara, przegryziona czasem. Może rzeczywiście ciut jaśniejsza mogła być ale tak też jej ładnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weno, myślęże te eksperymenty to mnie same znajdują, bo sama wiesz że takie dziwne historie się wszystkim zdarzają a to się zwarzy, a to się pofałduje a to się coś tam coś tam porobi i myślę, że również z lenistwa przed "darciem do żywego" wolę spróbować to coś wykorzystać:-) no i takie eksperymenty potem wchodzą człowiekowi w krew;-))) i to cała tajemnica!
      A normalną tacę na normalnej powierzchni zawsze zdążę zrobić... bo mało która tak cudnie rdzewieje sama...
      to samo z inni rzeczami. To są takie małe wyzwania:-)
      i wcale nie pokazuję ich w celu naśladownictwa, bo tego nawet się nie da zrobić ( może własnie dlatego mój blog jest tak mało popularny, bo jest inny, nie zdatne do użytku, do powielania to co robię?)
      Każda taka robota jest inna, nie przewidywalna... a ja tą nie przewidywalność najbardziej lubię ;-)
      A co do lakieru to może wreszcie wsiądę w to auto i pojadę na tzw Bielany do jakiegoś LM, bo już nawet ten skondensowany lakier mi się skończył;-)))

      Usuń
  7. Mega fajna ta taca wyszła. Trzeba mieć smykałkę do eksperymentowania i umieć wykorzystać przypadek. Największe naukowe wynalazki są przecież wolą przypadku, a to czy ten przypadek potrafimy wykorzystać i odpowiednio zinterpretować to już inna sprawa. Pani się to doskonale udaje, jestem pod ogromnym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anito, myślę że to nie smykałka tylko znudzenie takim "zwykłym" decu ja staram się nie iść w ilośc a nie daj boże jarmarczną, co teraz jest nagminne tylko w jakość! co prawda nie dla każdego moje jakość jest TĄ jakością , ale to już insza inszośc:-)
      A co do wykorzystania to ja bym nazwała to myśleniem!
      A i z tym róznie bywa.
      Najważniejsza jest dobra zabawa i nie stanie w miejscu, a czy to będzie przypadek, czy coś innego to już nie ważne ważny jest efekt koncowy:-)))
      pozdrawiam

      Usuń
  8. Marysiu masz rację, eksperymentowanie jest najlepszą metodą , taca super stara, aż mi się zechciało coś zostawić do zestarzenia się.A swoją drogą , kiedyś wiele lat temu dzieliłyśmy się my decucholiczki swoimi doświadczeniami np. na Kai-emie a teraz za to trzeba słono płacić, więc nie płacę , trudno , będzie bez cukru. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jaśmin , cieszę sie bardzo jak "Stara Gwardia " do mnie zagląda:-)))
      i niestety prawdą jest, ze z tamtych czasów nie wiele zostało, trochę przyjażni, parę znajomości, ale tez sporo uczuć mieszanych, to se nie wraci!
      W tej chwili wchodząc na jakiekolwiek forum mam uczucia bardzo mieszane;-(
      ale to temat rzeka ...
      wolę go poświęcić na swoje eksperymenty ;-)))
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. ...no wyszła:-))) sama się zrobiła ! ja tylko troszkę pomogłam !
      witaj Jago!
      też jesteś "kawałkiem: tej starej dobrej gwardii;-)))

      Usuń
  10. Mario
    Wchodzę na Twojego bloga, bo poznałam Cię na kursie w Kreatywnie. Twoje prace to coś niezwykłego. Lubię się nimi zachwycać i nasiąkać ich bogactwem dosłownie i w przenośni. Przy innych blogach z pięknymi pracami myślę pobieżnie; szapoba, a przy Twoim wzdycham CHAPEAU BAS. Dorota ma rękę do zapraszania Ludzi Ciekawych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam taką posrebrzaną tacę i oczywiście już mocno sfatygowana- ale jak ją poddam podobnej samoobróbce to ciekawe co z niej wyniknie!
    Pozdrawiam serdecznie - taca jak wszystkie Twoje prace powalająca:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń